Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online
Zarejestrowanch Uzytkowników: 174
Nieaktywowany Użytkownik: 5
Najnowszy Użytkownik: bednar
|
|
| Brzydota w literaturze i sztuce - felieton |
Literatura - czyli słowo pisane oraz sztuka, myśl uchwycona plastycznie, to dwa odmienne bieguny. Mają jednak wspólną cechę: w obydwu można zamieścić pożądaną treść, wedle osobistych upodobań. Otoczenie, środowisko, w jakim się egzystuje, zazwyczaj ocenia, czy dzieło jest „piękne”, czy też „brzydkie”. Dlaczego oba te przymiotniki wyróżniłam cudzysłowem? Ponieważ uważam, iż pojęcie uroku bądź szpetoty to nasza indywidualna opinia. A twórca, artysta nie ma w sytuacji subiektywnego oceniania swojego dorobku decydującego głosu (co często wychodzi społeczeństwu na dobre).
Człowiek głęboko, w podświadomości ma zapisane, co przypada mu do gustu, a co nazwie beztalenciem i tandetą. Przykładem „psychologii upodobań” jest fakt, iż ludziom spodoba się bardziej obraz namalowany ciepłymi barwami (ale nie zbyt ostrymi, krzykliwymi), niż chłodny, utrzymany w ciemnej tonacji. Od wczesnych lat życia mamy „zapisane”, że ciepłe odcienie kolorów kojarzą nam się z dobrocią, łagodnością i przewidywalnymi, jasnymi sytuacjami.
Zagadnienie literatury jest dosyć problematyczne. Mianowicie, przy sztuce można powiedzieć, że dany obraz to „bazgroły”. Czytanie książek (chociaż w dzisiejszych czasach to rzadkie zjawisko), daje możliwość opisania odczuć na temat jej treści: czy książka jest wciągająca, czy też nudnawa; można określić, jak podoba nam się fabuła. Lecz prawdziwym zadaniem sobie trudu jest dopatrywanie się przeciwieństw piękna w utworze literackim. Coś może „wtapiać się w tłum współczesnych powieści”, „stanowić wiersz bez uroku, starannie dobranych rymów czy epitetów”. Najdziwniejsze według mnie jest ocenianie książki pod względem atrakcyjności jej treści. Bo czy obiektywizmem jest, jeśli pod ostrzał krytyki poddamy przykładowo „Ojca chrzestnego” Mario Puzo (mafijną sagę; historię nie kończącą się pozytywnie) do „Chłopców z Placu Broni” Ferenca Molarna (powieści o losach kręgu przyjaciół, z których niejeden jest gotów oddać życie i honor za dobre imię grupy, do jakiej przynależy; opowieści kończącej się dramatycznie)?
Otóż odpowiedź brzmi: nie, albowiem każda z nich jest arcydziełem na swój sposób. Obydwie zostały sfilmowane; adaptacje były bardzo wierne w porównaniu do pierwowzorów. Zdania na temat utworów będą podzielone. Identycznie stanie się w przypadku plastycznej odmiany dzieł.
Myśl przewodnia? Brzydota i piękno nigdy nie zostaną do końca sklasyfikowane. A to za sprawą cywilizacji ludzkiej, która pozwala nam (i to chyba jedyny plus tej sprzeczności) na zróżnicowane poglądy. I chwała artystom za tworzenie rzeczy, które dają odbiorcom dużo do myślenia, refleksji. Brzydkie, drastyczne i okrutne mogą się wydawać czyny ludzkie, postępki. Istnieją kanony piękna, wyznaczające trendy i absolutnie zabronione: postawy, wygląd, twory. Określenie brzydoty to ostateczna odpowiedź na wrażenie czegoś, co jest dla nas, ludzi, dziwne, niepojęte i rzadkie.
Natalia Cebrzyńska
|
|
|
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w rozmówkach.
Archiwum
|
|